Marta Bożyk, Monika Cichoń, Malwina Niespodziewana, Jerzy Panek, Anna Sobol-WejmanKobiety w oknach

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Kobiety w oknach

16.12.2016

Kobiety w oknach to tytuł powstałego w latach 1995-7 cyklu akwafort Anny Sobol-Wejman. Zapożyczamy go od artystki, aby zaprezentować, obok jej grafik, wybrane prace kilku innych artystów i przypomnieć uniwersalny i ponadczasowy temat. Tym razem tytuł nie odnosi się wyłącznie do wybranego dzieła, pełni funkcję metafory wiążącej grafiki Marty Bożyk, Moniki Cichoń, Malwiny Niespodziewanej, Anny Sobol-Wejman. Z tej zasady wyłamuje się biorący gościnnie udział w wystawie Jerzy Panek. Jego Kobiety obłąkane obserwowane i portretowane w oknach szpitala psychiatrycznego to przypadek wzięty z życia, daleki jednak od dosłowności.

Ikona Malwiny Niespodziewanej to pogrążona w kontemplacji postać z pochyloną głową i złożonymi rękami, jakby w duchu liturgii wschodnich, choć celebruje swój osobisty obrządek. Wcześniej powstałe Ceremonie II przedstawiają taniec zagadkowego rytuału. Tajemnicę ekspresji nagich postaci podkreśla sięgniecie do archaiki, sztuki etno. Oniryczne, światłocieniowo wymodelowane w wąskiej skali koloru figury ustępują w późniejszych pracach płaskim, wyciętym z tła sylwetom nowych idoli. Ich nagość nie jest już tak niewinna. Caryca, Motyl, Faun, Gotyk upozowane, pokryte intensywnym kolorem postaci kobiece w wyszukanych nakryciach głowy odgrywają spektakl, przyjmują wymienne role. Takimi prezentują się światu. Daleko im do uduchowienia młodszych tylko o rok Ikony, Angelosa, Belladony. Czy znaczy to, że obraz kobiety w twórczości artystki w szybkim czasie odszedł od sacrum tradycji do profanum nowoczesności?

Linia, jej dynamika, zmienny dukt i gęstość są dla Marty Bożyk nośnikiem emocji, a zarazem i relacji z otoczeniem. W cyklu linorytów z roku 2013 artystka skupia uwagę na postaciach z bliższej lub dalszej historii. Jest pod wrażeniem ich osobowości. Poznaje je poprzez biografie, listy, dzienniki. Mierzy wysoko, a emocjonalną więź odnajduje najczęściej wśród artystek (Frieda Kahlo, Pina Bausch, Janis Joplin), choć nie brak tu kobiet wyświęconych i naukowców. „Grafiki, które o nich robię są o tym, co jest między nami. To obraz ich oddziaływania na mnie. To ich aura, ich fenomen, ich energia”. Komentuje artystka założenia cyklu, w którym identyfikuje się z przedstawianymi postaciami, a ekspresja linii jest nie tylko wektorem emocji, ale i próbą zbliżenia i zrozumienia obiektu fascynacji.

„Rysunek jest dla mnie próbą wyswobodzenia się z emocji, próbą podjęcia dialogu z otoczeniem i samą sobą” pisze w swym credo Monika Cichoń. Przedstawia siebie w sytuacjach codziennych, ale i granicznych; niepewności, napięcia, depresji. Potrzebę „wyswobodzenia z emocji” i podzielenia się nimi z otoczeniem podkreśla, uzupełniając obraz tekstem. Posługuje się językiem kreskówki i komiksu. Bliska jest jej konwencja niedbałego rysunku, choć dynamika gestu wskazuje na pewność ręki. Wcześniej dała się poznać jako biegła w naturalistycznym rysunku, jakby wręcz wyjętym z ilustracji wiktoriańskiej. Stylowe roszady, zadziwiające otoczenie, nie są dla niej problemem. Czyż nie mamy prawa do odrobiny sentymentu w starym, dobrym stylu? Zdaje się pytać artystka i szybko przechodzi do kreskówek niewiele już mających wspólnego z niegdysiejszą obyczajowością. Idealizm zaklęty w dawnych czasach pryska w zderzeniu ze współczesnością, codziennymi problemami kobiety i artystki. Mówi wprost. Nie oszczędza siebie i nie skrywa swych odczuć.

 Graficzne ślady, ideogramy, znaki Anny Sobol-Wejman są składnią tytułowego tryptyku Kobiety w oknach, będącego zapisem życia kobiety w wielu obrazach. Ideową kontynuacją tryptyku jest cykl Siedzące. Ten rozrastający się, różnorodny w swej formie, bo obejmujący wielość poziomów artystycznego doświadczenia cykl, kontynuowany jest po dziś dzień. Problemom pamięci, przemijalności chwil i zdarzeń, kruchości życia i świata materialnego przeciwstawiona została tym razem trwająca jak świadek historii postać kobiety: Siedząca. Sprowadzona jest do formy prostej, wręcz archaicznej. Niewzruszony pion i poziom jej sylwetki jest gwarantem równowagi w świecie ulotnych myśli i zdarzeń.

Kilka prac pt. Ikona wywołał widok żebrzącej w Londynie arabskiej kobiety z odciętym nosem, ofiary plemiennego barbarzyństwa. Głowy, które wykreśla Anna Sobol-Wejman przypominają anonimowy, przypadkowy rysunek. Jest to bardziej protest przeciw zbrodniczym praktykom, niż manifestacja artystyczna. Kategorie estetyczne zostały w tym momencie zawieszone. W ten sposób artystka próbuje dać świadectwo zdarzeniu, które wymyka się konwencjom obrazowym. Spontanicznie wyraziła sprzeciw i solidarność z pokrzywdzoną. To także kobieta w oknie, ikona współczesności na krańcach świata. Ostatnie słowo wśród innych kobiet: świętych, celebrytek, artystek. Wierzących w porządek świata jak Siedzące,lub tak jak Ikona spośród Kobiet obłąkanych Jerzego Panka odrzucających jego składnię.

Jan Fejkiel

  • Dodaj link do:
  • facebook.com