Wystawa w Reykjanes Art MuseumRzeczywistość i jej wariacje

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Rzeczywistość i jej wariacje

05.09.2019

Dwugłos świadczący o potrzebie realności znajdującej niemal zawsze sposób aby zaistnieć, a z drugiej strony podejmowanie prób abstrahowania od niej, szczególnie żywo obecny jest w naszej grafice. Choć kształt tego dialogu, co zrozumiałe, w ciągu upływu lat zmienił się zarówno w formie jak i treści. Pokazujemy więc na wystawie w Reykjanes Art Museum w Islandii przykłady tendencji figuratywnych, jak i tych odchodzących od przedstawieniowego konkretu.

 

Tym samym obok przykładów wręcz systemowej abstrakcji pojawiają się pełne swady i witalności formy figuratywne. Tak zarysowany podział nie jest bynajmniej związany z cezurą pokoleniową. Zarówno artyści starsi jak i młodzi z równą swobodą sięgają do tych odmiennych źródeł obrazowania. Wystawa nie staje się jednak polem walki różnych sposobów interpretowania świata. Częściej mamy tu do czynienia z relacjami pośrednimi, abstrahowania od realności i urealniania abstrakcji. Bycie pomiędzy stwarza pole dla wielu intrygujących rozwiązań artystycznych, których nie zabraknie na wystawie. W wystawie przygotowanej przez Jan Fejkiel Gallery biorą udzial artyści współpracujący z galerią: Kacper Bożek, Marta Bożyk, Magdalena Chmielek, Bartlomiej Chwilczyński, Agnieszka Dobosz, Jerzy Jędrysiak, Anna Juszczak, Agnieszka Łakoma, Ewelina Małysa, Małgorzata Malwina Niespodziewana, Henryk Ożóg, Jan Pamuła, Władysław Pluta, Rafał Pytel, Anna Sadowska, Wiesław Skibiński, Krzysztof Skórczewski, Anna Sobol-Wejman, Jacek Sroka, Krzysztof Świętek, Karol Szafran, Krzysztof Tomalski, Marta Wakuła-Mac, Stanisław Wejman, Paulina Żmuda.

Spadkobiercami tradycji figuratywnych lat 60 i 70 w naszej grafice są Stanisław Wejman i Jacek Sroka. Drapieżny, bulwersujący rysunek Jacka Sroki wiązany z tendencjami ekspresjonizmu lat 80 i 90, w nowszych pracach artysty ustąpił bardziej malarskiej choć niekoniecznie stonowanej wizji świata. W jego twórczości niezmiennie obecne są humor, ironia, dar obserwacji postaci ludzkiej, częściej w jej słabościach niż we wzlotach, której Sroka, pracujący w technikach metalowych akwaforcie i akwatincie, nadaje szerszy, kulturowy wyraz. Stanisław Wejman od dłuższego już czasu pracuje nad unikatowym cyklem akwafort pod tytułem Dynia. Dynia, poprzez powtarzalność kształtu i kompozycji, ale i zmienność koloru,faktury i formy realizuje inspirującą grafika ideę "wielości w jedności i jedności nadal zróżnicowanej". Dynia, obiekt aż nazbyt konkretny, choć nieobliczalny, w swym zwielokrotnieniu i krągłym kształcie, wykorzystując zarówno formę przedstawiającą jak i język malarskiej abstrakcji, coraz częściej staje się metaforą zarówno człowieka (głowa) jak i jego habitatu (kula ziemska). Bardziej patetyczne widzenie problemów kosmicznych, genesis form, przedmiotów, jak i narodzin nowego człowieka, podejmuje w swych niemal monochromatycznych kompozycjach, powstających w autorskiej technice graficznej "alintalio" Krzysztof Tomalski. W jego cyklach pełnoplastyczne fragmenty postaci ludzkiej, określające miejsce człowieka we wszechświecie, ujęte są w porządek geometrii, stając się współczesną wersją witruwiańskiego homo ad circulum czy ad quadratum. Z gruntu odmienne pojmowanie figuratywności wnosi Małgorzata Malwina Niespodziewana artystka należąca do młodszego pokolenia, dla której postać ludzka, ale i ciało, zarówno w swej konkretności jak i ambiwalencji płci, a także gatunkowej względności jest częstym punktem odniesienia zarówno grafiki jak i rysunku. Podobnie ambiwalentna jest forma jej wypowiedzi. Artystka z równą swobodą posługuję się naturalistycznym przedstawieniem, jak i dopełniającą ją abstrakcyjną formą.

Przez długie lata grafika związana była z książką, w czasach późniejszych z kolekcjonerską teką. W chwili obecnej najczęściej wypełnia ściany muzeów, galerii czy też prywatnego mieszkania. Zmiana statusu grafiki nie wyklucza dawnego nawyku intymnego z nią kontaktu, czytania jej w skupieniu jak pisma, od czego odzwyczaiła nas polifoniczność współczesnej kultury wizualnej. Tradycjom tym wychodzi naprzeciw kilku obecnych na wystawie artystów, których prace nawiązują do kultury sztychu i jego studyjnego odbioru. Artyści ci nie należą bynajmniej do grona miniaturzystów, ale też nie epatują formatem swych prac. Precyzyjny, gęsty rysunek, którym się posługują, służy rozbudowanym narracjom, których nie sposób odczytać jednym spojrzeniem. Z rosnącą uwagą podążamy za labiryntem kreski wydobywającej przestrzeń tradycyjnej perspektywy, ale dajemy się też pochłonąć wzbudzającym zamęt dynamicznym, barokowym formom. Krzysztof Skórczewski oferuje w czerni i bieli precyzyjnie kreślonego miedziorytu patetyczno-katastroficzną, architektoniczną wizję. Niegdyś w graficznych cyklach jak Wieża Babel czy Arka artysta nawiązywał do konstrukcji obrazujących kryzysowe momenty w dziejach ludzkości. Nadal wierny jest monumentalnej architekturze, której obecność sakralizuje, nadając jej mityczny wymiar centrum świata. Inspiruje też młode pokolenie, które odnajduje w jego pracach poetykę fantasy. Bardziej populistyczną, ale i przez nagromadzenie zdarzeń i anegdot surrealną wizję rozpościera przed nami jak gęsty kobierzec Jerzy Jędrysiak. Elokwentną i pełną empatii panoramę bliskiej mu zbiorowości, ale i fantazję na jej temat, wiąże z kosmicznym porządkiem świata. W gęsto drukowanych obwodach linorytniczych fantasmagorii, które pełnią funkcję zarówno gabinetu osobliwości jak i muzeum wyobraźni z pewnością nie możemy narzekać na niedosyt informacji. W konwencji zagęszczonego rysunku jest też coś dla amatorów mocnych wrażeń: pokoleniowa roszada z domieszką koloru, horroru i seksu w groteskowo udręczonej, pandemonicznej koncepcji rzeczywistości Kacpra Bożka. Nie pomijając detalu, barokowo rozpasana, bogata w hybrydowe formy mechano-natury wyobraźnia artysty wymusza szczegółowe studium akwaforty wykraczające jednak poza nobliwe ramy gabinetu rycin.

Ku innym obszarom wyobraźni i artystycznej formy prowadzi fascynacja linią i kreską w linorycie Marty Bożyk. Doceniając walory abstrakcji, artystka umiejętnie przenika świat realny portretując niepokojące w swej zmysłowości "głowy" kwiatów. W swych dużych pracach posługuje się zbliżeniem i personalizuje kształt rośliny. Potęgując czerń i biel, dystansuje się zarówno od naturalizmu jak i buduarowej zmysłowości popularnego motywu.
Obiektem fascynacji artysty-grafika może być nie tylko linia, ale i płaszczyzna malarskiej plamy. To właśnie z nie przedstawiającego żywiołu malarskich form litografii wyrasta wyrazista, groteskowo witalna i żywiołowo pierwotna figuracja Pauliny Żmudy, a także czerpiący bezpośrednie inspiracje z możliwości jakie stwarza warsztat litografii na poły abstrakcyjny, surrrealny świat Bartłomieja Chwilczyńskiego. Anarchizujący akcent wnosi Krzysztof Świętek. Artysta, komentujący zjawiska kultury masowej w swoich litografiach chętnie konfrontuje autorski rysunek i fragmenty malarskie z fotografią i reprodukcją prasową. Nieobca mu jest też poetyka komiksu, tatuażu, muralowych inskrypcji.
Urzeczenie malarską plamą litografii nie musi jednak prowadzić do form figuratywnych o ludyczno-zabawowym wyrazie. Przekonuje o tym bardziej odmierzona wizja świata Eweliny Małysy. Malarski żywioł ujęty jest tu w karby systemowej, geometrycznej abstrakcji, a spontaniczny gest, podobnie jak dobrze znane artystce przedstawiające formy świata, zastępuje ujęcie modułowe, wstęp do zainteresowania grafiką komputerową. Podobną drogę od grafiki warsztatowej, akwaforty i litografii do grafiki komputerowej, a zarazem od figuracji do geometrycznej abstrakcji, już jakiś czas temu przebył Jan Pamuła, pioner grafiki komputerowej nie tylko w Polsce. Artysta już w latach 90. w światowych centrach naukowych eksperymentował z nowym medium. Z tych prekursorskich doświadczeń wyrastają też najnowsze prace artysty łączące precyzję geometrii ze spontanicznością i luminescencyjnymi efektami op-artu. Z drugiej strony opartową wizualizację i poszukiwanie nowych przestrzeni i rytmów, falowanie i napięcia form bardziej organicznych wnoszą prace Agnieszki Łakomej należącej do młodszego pokolenia artystów grafiki komputerowej. Wizualną grę podejmują też, przynajmniej na pierwszy rzut oka, geometryzujące grafiki Rafała Pytla wrażliwie łączące druk cyfrowy z linorytem, który pozostaje dla artysty najważniejszym punktem odniesienia. Abstrakcyjne formy, jak fragmenty industrialnego detalu, oddziaływują jednak nie tylko swą surową, graficzną strukturą, ale i ciepłym światłocieniowym modelunkiem, a zarazem i bardziej metaforycznym ujęciem przedmiotu.

Dla większości artystów przestrzeń wirtualna nie zastąpi jednak kontaktu z naturalną matrycą, a także fizycznego procesu odbijania grafiki. Ta zmysłowa więź, towarzysząca jej przyjemność i eksperyment, bo artyści dawno już zapomnieli o materiałowych ograniczeniach, decydują o wyrazie grafiki Agnieszki Dobosz, Magdaleny Chmielek, Anny Sadowskiej, Karola Szafrana, Marty Wakuły-Mac. Agnieszka Dobosz rysuje, maluje i odbija swe prace z tekturowej matrycy, której nietrwałość nadaje grafice efemeryczny charakter. Rozległą jakby spłowiałą płaszczyznę barwną ożywia kilkoma spontanicznie rzuconymi kreskami, które wystarczą, aby zarysować korpus postaci czy intymny szczegół. Bardziej materialną konkretność mają nieprzedstawiające grafiki Anny Sadowskiej, również drukowane z nietypowych matryc, tym razem już nie z kruchej tektury, lecz z metalowego złomu. Rdzawe odbicie pochodzącego ze szrotu przedmiotu, konkuruje z cienką jak włos ostrą kreską rysunku suchej igły. Gra tych kontrastów stała się już rozpoznawalnym znakiem artystki. Wycięte szablony stosuje jako matryce Karol Szafran. Dla artysty urok płaskiej, wyrazistej i miękkiej, abstrakcyjnej formy, nie bez odniesień do tradycji modernistycznych, zdaje się być równie pociągający, co odkrywanie w grafice bardziej skomplikowanych, pobudzających wyobraźnię przestrzeni. W grafice Marty Wakuły-Mac ważnym punktem odniesienia jest natura. W ostatnich pracach fascynacja ta przybrała bardziej bezpośredni wymiar. Jako matrycy artystka używa fragmentów roślin. Odbijając z nich bezpośrednio grafikę rozwiewa wątpliwości; natura, choć brzmi to paradoksalnie, ma także swój wymiar abstrakcji. Bardziej udomowiony w kolorze i formie "zielnik" prezentuje Magdalena Chmielek, jedna z najmłodszych uczestniczek wystawy. Odbijając linoryt z kilkudziesięciu wymiennie stosowanych matryc dba o iluzję faktury liścia czy kwiatu, a jej zagęszczone kompozycje, przypominające surrealistyczne frotaże, odsłaniają nie tylko dekoracyjne aspekty natury.
Zwrot ku naturze nie jest w naszej grafice zjawiskiem częstym. Wiesław Skibiński jako jeden z niewielu artystów na wystawie podejmuje w zwartej formie górski pejzaż. Nie traktuje go jednak jako zjawisko naturalne, lecz wyjęty z otoczenia obiekt, który z wyrafinowaniem przetwarza. W akwafortach łączonych z innymi technikami graficznymi inspiruje się prostotą i oszczędnym znakowaniem zarówno odkrywanej na świeżo sztuki ludowej, jak i stylizacją w duchu secesji, czy Art Deco. Bardziej konceptualny związek z pejzażem podkreślają akwaforty Anny Juszczak. Na jej twórczość wpływ miały doświadczenia podróży, zarówno otwarte i chłodne przestrzenie odległej północy jak i oranżeryjna bliskości wegetacji południa. Pejzaż ten jest jednak przede wszystkim przeżyciem wewnętrznym, czerpie inspiracje zarówno z natury jak i z osobistej gry wyobraźni. Zmysłowy jak dotyk, jest też systemem znaków, wewnętrznym pejzażem artystki.

Częściej niż z otaczającą na co dzień naturą nasi graficy podejmują dialog ze sztuką innych bliskich sobie artystów. Potrzeba rozmowy i kontaktu profesjonalistów wydaje się oczywista i zrozumiała. Wynika z poczucia wspólnoty wyobraźni, szacunku dla autorytetu, a także potrzeby konfrontacji z dorobkiem innych. W rozbudowanych narracyjnie linorytach Jerzego Jędrysiaka często obecne są cytaty z Picassa, Matissa, Muncha czy bliskiego mu z racji wspólnego zakopiańskiego rodowodu wybitnego polskiego artysty i dramaturga Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jedną z obecnych na wystawie prac Anna Sadowska dedykuje Cy Twombley'owi amerykańskiemu artyście związanemu z abstrakcyjnym ekspresjonizmem, choć w jej pracach trudno także nie dostrzec homage dla graficznego gestu Hansa Hartunga. W postmodernistycznej koncepcji grafiki Henryka Ożoga niezmiennie obecne są odniesienia do Francisa Bacona, Davida Hockneya, Jamesa Pollocka, Neo Raucha, a także do stylowych wyróżników ich sztuki. Stąd też naturalistyczne przedstawienia ich postaci, a także, co pokazujemy na wystawie, inspiracje formą, którą się posługują. Kazimierzowi Malewiczowi, artyście o polskim pochodzeniu i światowej renomie, który w swych suprematystycznych kompozycjach dotknął granic malarstwa, dedykuje swą akwafortę Anna Sobol-Wejman. Czarny i czerwony kwadrat, czysta abstrakcja, wypełniają kompozycję artystki, której twórczość nigdy nie straciła kontaktu z przedstawieniem figuratywnym, czy chociażby aluzją do postaci ludzkiej. W kontynuowanym już od dłuższego cyklu pt. Siedzące motywem głównym jest uproszczona postać kobiety. Cykl o czym mówi podtytuł Rozmowa z S.W. jest także formą dialogu z innym artystą, tym razem mężem artystki, Stanisławem Wejmanem. Motyw Siedzącej nadal pojawia się epizodycznie w jej twórczości, choć coraz częściej zastępują go formy abstrakcyjnego znakowania. Nie jest to jednak gra czystych form, częściej odnoszą się ku transcendencji, jak i ku sprawom ostatecznym.
Kazimierz Malewicz nie wyczerpuje listy znanych malarzy, do których odwołują się nasi artyści. Z inspiracji twórczością Paula Cezanne' a powstał cykl sitodruków Władysława Pluty pod tytułem "onions & ORANGES". To przede wszystkim minimalistyczna, w czerni i bieli, designerska interpretacja malarskiego motywu, ale i gra pomiędzy czytelnym, a widzialnym, literowym zapisem tytułu "onions & ORANGES", a kształtem i kompozycją przedstawionej " martwej natury". Relacja abstrakcja/ figuracja, motyw przewodni wystawy, zyskuje tym samym nowy, nieznany nam wcześniej wymiar. Nadal jednak oszczędne, skrótowe jak znak kompozycje Pluty mają walor zmysłowego przedstawienia, podkreślając niezmienną atrakcję związku artysty z otaczającą go rzeczywistością. ( Jan Fejkiel, tekst do katalogu wystawy, zdjęcia Oddegir Karlsson)

 

 

 

 

 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com