Henryk OżógKompilacje

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Kompilacje

18.10.2019

W roku 2011 Henryk Ożóg rozpoczął pracę nad cyklem grafik przedstawiających męski profil inspirowany fotografią współczesnego niemieckiego artysty Neo Raucha. Cykl ten artysta nadal rozwija, obecny jest też na dzisiejszej wystawie. Realistyczne profile spiżowych głów o plastycznym, światłocieniowym modelunku symbolizują trwałość, patos, mają wręcz wymiar totalitarny. Nie chodzi tu jednak o politykę.

 

 

 

To pociągający świat doskonałej formy i pełni jej wyrazu. Przedstawienia porażają figuratywną mocą, od której trudno się uwolnić. Wydaje się, że artysta jest świadom krępujących go ograniczeń perfekcjonizmu, a kolejne pracę w cyklu są próbą uwolnienia się od jarzma zniewalającego "imago". Ożóg wprowadza zakłócenia. Fragmentaryzując i deformując przedstawienie osłabia jego pierwotną moc. Precyzji naturalistycznego modelunku twarzy przeciwstawia spontaniczną, rzucaną tu i ówdzie szkicową kreskę, kpiącą odpowiedż na nienaganny, propagandowy wręcz wizerunek. A może jest to powrót do chaosu, pierwotnego, żywiołowego rysunku majacego za nic utylitarne funkcje figuracji? Intrygujące jest to zderzenie formy zbuntowanej, żywej i dynamicznej, rodem jak z nieformalnych szkicowych ćwiczeń, z nienagannością, zamrożonego, akademickiego przedstawienia. To także dwie twarze Henryka Ożoga i konflikt, który ujawnia jego twórczość nie od dzisiaj. Chwilę dłużej zatrzymaliśmy się przy cyklu portretowym Neo Raucha, bowiem zasada kwestionowania mistrzostwa formy zdaje się dominować na dzisiejszej wystawie. Dostrzegamy ją w innych pracach artysty, które także nawiązują do tematów podejmowanych wcześniej. Należy do nich spontaniczna kompozycja pod tytułem Czarny Pies przedstawiająca wyciętą, naturalistyczną i starannie wymodelowaną głowę zwierzęcia w otoczeniu kolorowych, abstrakcyjnych podmalówek.Jest ona fragmentem, ale też dekonstrukcją większego wcześniejszego przedstawienia pod tytułem Psy Vladimira.

Czy jest to tylko ironiczne nawiązanie do przeszłości, odreagowanie napięcia, które towarzyszyło zamkniętej w doskonałości ,niepokojącej w swym wyrazie kompozycji? A może raczej jest to ponowna próbą antyakademickiego buntu, kwestionowanie wcześniejszych ustaleń, sięganie po bardziej bezpośrednie i spontaniczne środki obrazowania. Na wystawie są też inne prace będące przykładem nawiązywania do wcześniejszych tematów. (Martwa natura I, II ). Ich ambicją nie jest bynajmniej wzbogacanie czy też udoskonalanie znanych rozwiązań. Cechuje je upraszczanie wcześniejszego komunikatu jakby w przeświadczeniu, że robiąc krok do tyłu można odnaleźć porzucone wcześniej tropy. Taką grafiką jest też kompozycja pt. Kompilacje. Nawiazuje ona ,i to zdecydowanie krytycznie, do wczesniejszego cyklu Defiguracja. Już sama zbitka tytułów świadczy o niepokojach artysty uwikłanego w formę, która, choć nienaganna, zdaje się go ograniczać. Być może Kompilacje, bo taki jest też tytuł wystawy są próbą wyjścia z krępującej artystę sytuacji.( J. F. fragment tekstu do folderu wystawy)

 

Projekt zrealizowano przy udziale finansowym Gminy Miejskiej Kraków 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com