Na wystawie prezentowane są najnowsze cykle graficzne Władysława Pluty: Cyfra zero, Litera L, Jazz oraz cykl o intrygującym tytule: Rangitoto. Cyfra zero ma formę nieznacznie spłaszczonego okręgu o szerokim marginesie czerni. Przypomina w większym stopniu literę „o” niż cyfrę. Dopiero wypełniony kolorem owalny środek swym kształtem sugeruje obecność tytułowego zera. Zero wypełnione kolorem nie jest już ani graficznym znakiem, ani matematycznym symbolem; uprzedmiotowione staje się elementem tarczy, bo takie skojarzenie nasuwa kompozycja.
Jeśli jest to tarcza strzelnicza to wskutek asymetrii, którą wprowadza eliptyczna cyfra, staje się ruchomym celem rozpraszając uwagę każdego, kto będzie chciał trafić w środek tarczy. Reguły dyscypliny sportowej zostały więc zachwiane, a strzelec zmuszony jest ustąpić miejsca koneserowi grafiki Pluty. O ile cyfrę zero artysta wpisał w pochodną jej kształtu figurę koła, o tyle dla otwierającej się liniami pionu i poziomu litery „L” wybrał dopełniający ją prostokąt. Artysta w swej grafice konsekwentnie nobilituje repertuaru znaków, którymi często posługuje się w sztuce użytkowej. Sprowadza je do elementarnych figur geometrycznych, wpisując tym samym w uniwersalny porządek wszechświata. Podąża zatem drogą zbliżoną do artystów XX wiecznej malarskiej awangardy poszukujących niezachwianej pewności w interpretacji natury wedle zasad geometrii. W pole litery „L” również wprowadza płaszczyznę koloru, wypełniając barwą pustą przestrzeń, którą tworzą rozwarte ramiona litery. Powstały w ten sposób prostokąt przykuwa uwagę proporcjami czerni i koloru, poszerza też zakres znaczeniowy litery „L”. Nie jest już ona jedynie literą alfabetu, staje się mondrianowskim wręcz archetypem podziału i wykresu przestrzeni: pionu i poziomu.
Jazz, wykorzystując skalę i kontrast czerni / bieli i zróżnicowanych form literniczych, wnosi nutę ożywienia, jest dynamicznym kolażem, graficzną improwizacją na temat muzyki i stricte jazzowego instrumentu: ukształtowanego z liter saksofonu. Jazz ukazuje odmienne twarze instrumentu. Możemy mówić o sesji portretowej saksofonu. Nie pozbawiony poczucia humoru zmienny krój i dizajn litery J tworzy zarazem jego korpus. Litera J potrafi być w swym kształcie zaledwie przypomnieniem instrumentu ( Jazz 4), jak i wersją bardziej ostentacyjną, a nawet w swych pogrubieniach i okrągłościach krotochwilną i zalotną (Jazz 1). Artysta traktuje jazz z powagą, lub daje się wciągać w jego nurt bardziej ludyczny i zmysłowy. Wiele nastrojów można odczytać z litery jazzu, którą układa Pluta. Również rząd klawiszy instrumentu jest za każdym razem zgiełkliwym porządkiem liter wizualnie oddających synkopę jazzu. Mamy wrażenie, że ciąg prac w cyklu wzmaga pogłos muzyki, barwny, mimo braku koloru, pochód nowoorleańskiej muzycznej maskarady.
Jakby na przekór energii Jazzu wulkaniczny cykl Rangitoto wnosi ciszę, skupienie, potrzebę ograniczenia. To nie tylko kontrast z jazzem, ale i z przedstawianym tematem. Ragitoto bowiem to nowozelandzka wyspa-wulkan, którą Pluta poznał w czasie zagranicznej podróży. Artysta nie dał się jednak uwieść lokalnemu kolorytowi turystycznej atrakcji. Co nie znaczy, że nie pozostał pod wrażeniem wulkanu. Rangitoto jest konsekwentnym pogłębieniem znanych już wcześniej subtelnych i odkrywczych kontaktów Pluty z naturą. Trzeba tu wspomnieć o typograficznej odmianie krajobrazu w czterech wersjach językowych, a zarazem i obrazowych ( Krajobraz, Landszaft , Landscape, Paysage) , które prezentowaliśmy na pierwszej wystawie artysty w galerii w 2011 roku pt. Litera obrazu/Obraz litery. Kilka lat później na wystawie pt. Sitodruki mieliśmy okazję prezentować cykl pt. Krajobraz polski utworzony z fragmentu krzywizn liter "L" ,"P", "O", a w roku 2021 na wystawie Pluty pt. Wakacje designera przypomnieliśmy literowo-wektorowy pejzaż pt. Tatry. Odkrycie na odległym kontynencie wulkanu Rangitoto poprzedzone było więc solidną szkołą lokalnego pejzażu. W tym wypadku artysta nie skorzystał z pokusy, jaką stwarzała atrakcyjność pisowni i liternictwo obcej nazwy Rangitoto. Nie wykorzystał też dotychczasowych wzorców przedstawień wulkanu w sztuce i inspiracji chociażby Hokusaia czy Warhola. Pluta stworzył trzy, poprzedzone wcześniejszymi szkicami, uproszczone jak hieroglif wykresy Rangitoto. Pozbawiony wszelkich ozdobników i sentymentalnych skojarzeń wulkan ujęty został w dizajnerskim uproszczeniu : wyrasta z poziomej linii przerwanej otworem krateru. Lakoniczność i surowa prostota przedstawienia, mimo braku wyróżniających atrakcji, tym bardziej przyciągają jednak uwagę, nadając konkretnemu zjawisku natury uniwersalne znaczenie. Emocje związane z orientalną przygodą i bujnością natury podporządkowane zostały dyscyplinie projektu.



![cyfr. zero 3[1].jpg](files/210/cyfr. zero 3[1].jpg)


![cyfr. zero 2[1].jpg](files/210/cyfr. zero 2[1].jpg)


.jpg)



![Rangitoto 2[1].jpg](files/210/Rangitoto 2[1].jpg)


ul. Sławkowska 14