Marta BożykDotyk

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Dotyk

21.02.2014

Marta Bożyk urodziła się w roku 1973 w Krakowie. Dyplom nagrodzony Medalem Rektora uzyskała w 1998 roku w pracowni prof. Z. Lutomskiego na Wydziale grafiki ASP w Krakowie. W roku 1999 ukończyła Studium Pedagogiczne na WSP w Poznaniu. Obecnie pracuje jako asystent w Pracowni Drzeworytu ASP w Krakowie, w roku 2013 obroniła doktorat. Uprawia grafikę i rysunek, projektuje witraże, prowadzi międzynarodowe warsztaty i wykłady o grafice, jest kuratorem wystaw. Należy do kobiecej grupy artystycznej "Grupa 13".

Marta Bożyk urodziła się w roku 1973 w Krakowie. Dyplom nagrodzony Medalem Rektora uzyskała w 1998 roku w pracowni prof. Z. Lutomskiego na Wydziale grafiki ASP w Krakowie. W roku 1999 ukończyła Studium Pedagogiczne na WSP w Poznaniu. Obecnie pracuje jako asystent w Pracowni Drzeworytu ASP w Krakowie, w roku 2013 obroniła doktorat. Uprawia grafikę i rysunek, projektuje witraże, prowadzi międzynarodowe warsztaty i wykłady o grafice, jest kuratorem wystaw. Należy do kobiecej grupy artystycznej "Grupa 13".


W swym dorobku ma kilkanaście wystaw indywidualnych, brała udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych. Jest laureatką Stypendium Twórczego Miasta Krakowa ( 2000), stypendium miasta Mimo ( Japonia) "Artist in Residence" (2001) oraz stypendium Regional Print Center w Wrexham w Wielkiej Brytanii ( 2007). Jest także laureatką II Nagrody na Konfrontacjach Najmłodszych Artystów z Krakowa ( Myślenice, 2001 ) prywatnej nagrody fundowanej przez prof. Janinę Kraupe-Świderską ( 2002) oraz Nagrody Technicznej na Międzynarodowym Biennale Grafiki w Taichung na Taiwanie ( 2008). Jest to druga wystawa indywidualna artystki w Jan Fejkiel Gallery.

[...] Zapytałam siebie, co w swojej twórczości cenię najbardziej, co sprawia, że cieszy mnie rysowanie i cięcie? I wreszcie, jak bym chciała tak najszczerzej opowiedzieć o moich wybranych fascynujących kobietach? Pierwsza z nowej serii powstała "Pina Bausch". Lekka linia opisuje skuloną, zamkniętą, samotną postać szykującą się do skoku, pełną dynamiki, symbolizuje wolność i radość i oderwanie od ziemi. Jest w tej postaci i wolność, i swoboda, i niezależność i smutek odosobnienia. Kilka linii jest mocniejszych, agresywniejszych, pewnych, a pomiędzy wplątują się linie delikatne, tańczące, cienkie, filuterne. Nareszcie trafiłam na trop. Zawsze lubiłam linie. Linią da się tyle opowiedzieć. Postanowiłam ograniczyć się wyłącznie do posługiwania się linią. Linia życia, serca na wewnętrznej stronie dłoni albo linie papilarne to też wszystko miejsca, gdzie nasze ciało najwięcej odbiera bodźców z zewnątrz. Nasze ciało wewnątrz to też linie, kanały, którymi płynie krew i pajęczyny nerwów rysują wewnątrz nas ścieżki, goniąc z sygnałem wzdłuż traktów ku odbiornikom, ku sercu, do mózgu. Kiedy 16 lat temu robiłam dyplom z linorytu zajęłam się tematem rąk. Motywem prac były ręce, dłonie. Myślę, że wciąż zajmuje mnie to samo - mój odbiór świata. Jak go odbieram, jak go przeżywam, jak bardzo moje odczuwanie świata jest związane z moją fizjologią. Moje ciało – to mój przekaźnik, dzięki niemu tak, a nie inaczej odbieram bodźce z zewnątrz. Potrzebuję dotyku, by rozumieć świat. Intryguje mnie czy te wybrane przeze mnie kobiety podobnie odczuwały? Czym dla nich było ciało i dotyk. Czy tak bardzo jak ja chciały dotykać świata? Poprzez swoją zmysłowość, emocjonalność i duchowość stały mi się bliskie. Kiedy patrzę na to, co robiły albo czytam o ich życiu osobistym, poznaję je i ich odczuwanie, odbieranie bodźców ze świata wokół. Patrzę ich oczami, czuję ich ciałami. A grafiki, które o nich robię są o tym, co jest między nami. [...] To obraz ich oddziaływania na mnie. To ich aura, ich fenomen, ich energia. Wierzę, że w dobrym dziele pozostaje część twórcy, jakaś mikroskopijna żywa cząstka ofiarowana światu. Jakaś energia, która bije od dzieła dla innych. Twórczość nie umiera w momencie wykonania dzieła, ona dopiero wtedy zaczyna żyć[...]. Interesuje mnie właśnie ten pierwiastek niewidoczny ofiarowany szczerze światu przez twórczynie. Ten pierwiastek, ta energia jest ukryta wszędzie w tekstach Woolf, Plath, Dickinson, w tańcu Piny, w obrazach Fridy. Te dzieła emanują energią tych kobiet. Kiedy je czytam czuję znacznie więcej niż jest w tekście, czuję ich życie, ich osobiste cierpienie. Dlatego bardzo ważne dla mnie było czytanie ich biografii, listów, dzienników. To najwięcej mówi o ich odczuwaniu świata i o tym jak świat działał na nie. Interesuje mnie też swoisty fenomen każdej z tych kobiet. Tak też traktuję pracę artystyczną o nich. Nie kontekst ani wiedza jest potrzebna by zbadać dane zjawisko lecz zmysły.Tak odbieram twórczość tych kobiet i także chciałabym, aby moje prace graficzne tak były odbierane. To nie portrety, to nie opisy, to przedstawienie zjawiska takim jakim jest. A więc ja odbieram ich twórczość zmysłowo i odczuwam prawdę płynącą z ich dzieł, nie poprzez treść, ale energię w nich zawartą [...]

Marta Bożyk

 
  • Dodaj link do:
  • facebook.com