Jerzy PanekPróba portretu Józefa Gielniaka

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Próba portretu Józefa Gielniaka

01.03.2006

W albumie opracowanym przez Elżbietę Dzikowską i Wiesławę Wierzchowską zebrana została korespondencja miedzy dwoma wybitnymi artystami, jednymi z największych w powojennej grafice polskiej: Józefem Gielniakiem i Jerzym Pankiem . Ich pierwsze spotkanie w roku 1962 przerodziło się w przyjaźń, która przetrwała aż do śmierci Gielniaka w dziesięć lat później. Panek przeżył go o ponad trzydzieści lat. Listy, które wymieniali między sobą, są nie tylko komentarzem do ich twórczości, ale i dokumentem wzajemnego podziwu i niezwykłej sympatii tych tak odmiennych osobowości. 
Stoją przed nami tak różni, a przy tym bardzo sobie bliscy; Panek, pełen witalności, temperamentu, bezpośredniego stosunku do życia i sztuki, krzepko ciosający swe drzeworyty, „haratający dechę” - jak to sam powie - i chory na gruźlicę Gielniak, żyjący w stanie ciągłego zagrożenia, nadwrażliwie dzielący włókna swych linorytów. 

 


Bezcennym uzupełnieniem korespondencji dwóch mistrzów są zebrane przez autorki albumu komentarze, artykuły, wspomnienia, wywiady z osobami będącymi blisko lub znającymi artystów, a także bogata szata ilustracyjna, na którą składają się liczne zdjęcia i reprodukcje ich prac.
W lipcu 1963 roku tuż po kolejnym spotkaniu z Gielniakiem, Panek przystępuje do pracy nad drzeworytniczym portretem swego przyjaciela. Od pierwszej wizyty u Gielniaka w sanatorium w Bukowcu upłynął blisko rok. W tym czasie Panek wykonał blisko 100 rysunków zapowiadających przyszły portret, był więc przygotowany do ostatecznego rozstrzygnięcia w drzeworycie. Praca wciągnęła go; do końca roku wykonał kilkanaście drzeworytów, które zatytułował „Próba portretu Józefa Gielniaka”.
W twórczości Panka dominuje portret, a najczęściej autoportret, bo jak mówił: „ siebie zna najlepiej”. Na sobie też najczęściej eksperymentował. Od czasu do czasu przedstawiał także przyjaciół i bliskich, ale były to na ogół pojedyncze prace rzadko kiedy urastające do cyklu. Gielniak jest wyjątkiem, jedyną postacią, której Panek poświecił prawdziwy seans analityczny.
Uwagę swą koncentruje się na zbliżeniu twarzy, wykreśla ją miękką, meandrycznie wijącą się kreską. Wyrazistość rysów Gielniaka pobudza jego fantazję , elementy twarzy stają się pretekstem dla swobodnych poszukiwań kreski. Panek nie traci jednak kontaktu z modelem. Nadal punktami identyfikacji są usta, nos, uszy, szuka jednak dla nich analogii w świecie innych form. W ten sposób Gielniak staje się drzewem lub niemal abstrakcyjnym kształtem. Wydobywanie cech charakterystycznych, wnikanie w niepowtarzalność głowy i rysów przyjaciela prowadzi – jak zwykle u Panka – do redukcji i uproszczenia. Artysta włącza podobiznę artysty w świat form, którymi rządzi metamorfoza, a człowiek jest tylko elementem – wcale jak się okazuje nie najważniejszym – większej rodziny naturalnych kształtów.
Z konwencjonalnego punktu widzenia eksperyment Panka na przyjacielu jest bezkompromisowy i bezlitosny. Służy jednak temu, czemu powinien w sensie dosłownym służyć portret; uwiecznieniu. Poszukując bowiem esencji „naturalności” Gielniaka, którego zna, podziwia i który jest mu bliski, Panek odrzuca to, co w nim przypadkowe i skazane na upływ czasu. W ten sposób unieśmiertelnia go, wbija w swoją pamięć, uwiecznia, aby do zapamiętanego obrazu powracać po latach 

                                                                                                                                                                                                                                      Jan Fejkiel

 

  
  • Dodaj link do:
  • facebook.com