Stanisław WejmanSentymentalny plac budowy

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Sentymentalny plac budowy

20.11.2013

 

Grafika prezentowana na dzisiejszej wystawie jest w znacznym stopniu kontynuacją wcześniejszej twórczości Stanisława Wejmana. Ciągłość tę zapewnia kilkadziesiąt niewielkich akwafort z lat 2003-2013. Mała forma graficzna bliska jest artyście od dawna, wcześniejsze prace prezentowaliśmy na wystawie przed dziesięciu laty pt. „Mniejsza czerwona suknia”.

Grafika prezentowana na dzisiejszej wystawie jest w znacznym stopniu kontynuacją wcześniejszej twórczości Stanisława Wejmana. Ciągłość tę zapewnia kilkadziesiąt niewielkich akwafort z lat 2003-2013. Mała forma graficzna bliska jest artyście od dawna, wcześniejsze prace prezentowaliśmy na wystawie przed dziesięciu laty pt. „Mniejsza czerwona suknia”. Kameralne i osobiste akwaforty związane z figuratywnym nurtem twórczości artysty kiedyś nazwałem „Hortus deliciarum” Stanisława Wejmana. Nadal postrzegam je w ten sposób, podobnie też nie zmienił się sposób obserwowania świata przez artystę. Wejman zaskakuje dosadnością widzenia rzeczywistości, umie nadawać indywidualnym przedstawieniom rys uogólniający. Bystrej obserwacji towarzyszy poetycka metafora i nieodłączne artyście poczucie humoru. To jego notatnik, mniej lub bardziej bezpośrednia reakcja na otoczenie, codzienne i zupełnie niecodzienne zdarzenia, których dostarcza życie i inspiracja naturą.

Do czerni i bieli małych form dzisiejszej wystawy dodaliśmy wytrawną kolorystykę i malarskie walory cyklu Dynia pokazanego po raz pierwszy w galerii w roku 2004 w 60- rocznicę urodzin artysty. Projektowany na tę wyjątkową okazję cykl okazał się nie tylko rocznicowym wydarzeniem . W następnych latach zdominował twórczość artysty i po dziś dzień zachwyca wielością rozwiązań formalnych, przy zachowaniu jedności artystycznej koncepcji. Dynie wyróżniają się nie tylko formą i kolorem, są bardziej systemową i zmierzającą ku abstrakcji odpowiedzią na rzeczywistość. Są też innym sposobem odmierzania upływającego czasu, co podkreślają kolejne numery-tytuły prac w cyklu. Owalny coraz bardziej wieloznaczny kształt wiązałem przed kilku laty z ludzka głową lub wykresem kuli ziemskiej. Dzisiaj te skojarzenia wydają się jeszcze bardziej aktualne, a pierwotna dynia poprzez bogactwo materii, zróżnicowanie fakturowe, subtelności barwy tworzy coraz bardziej rozbudowane narracje, które kilka lat temu trudno było przewidzieć. Wybujały rozrost Dyni to także szczególny „Hortus deliciarum”, a swoboda malarsko-rysunkowego gestu, łatwość przejścia choćby od geometrii do lirycznej abstrakcji świadczą o wszechstronnych możliwościach artysty. Jest to też podsumowanie doświadczeń Wejmana grafika –malarza. Podsumowanie , ale nie pożegnanie, bo „dynia” z wiekiem staje się coraz bardziej dojrzała i smakowita. Nie tylko dla konsumentów, ale i dla samego artysty, któremu uprawa ta , jak sam mówi, sprawia największą przyjemność i od której niechętnie się odrywa.

Dzisiejsza wystawa odsłania nie tylko pogodne i jasne aspekty twórczości i warsztatu Wejmana. Nie do końca chce też być postrzegany jako artysta doskonały. Dla swych fanów szykuje niespodziankę, coś z pracownianego zaplecza i artystycznej kuchni. Dokument , który wyciąga z szuflady nie był dotąd przeznaczony do oglądania. Dzisiejsza odsłona nie służy jednak epatowaniu prywatnością , lecz daje świadectwo fascynacji artysty warsztatem akwaforty, trudnym, pełnym wątpliwości procesem powstawania grafiki. Obok nieskazitelnych, pełnych blasku i urody Dyń na wystawie pojawia się więc kilka odbitek graficznych, do których Wejman obsesyjnie powraca od dłuższego już czasu. Pochodzą z lat 1990-2013 i są dla niego ważne. Nie przypadkowo od tych właśnie prac wzięła tytuł wystawa: „Sentymentalny plac budowy”. Patrząc na próbne odbitki domyślamy się, że chodzi o budowę obrazu graficznego, mozolny i pełen wątpliwości proces, którego nigdy nie ujawniały skończone w swej doskonałości Dynie, czy też precyzyjne małe formy graficzne. Ten cykl „odbitek stanowych” bardziej związany jest z wymazywaniem obrazu niż jego stwarzaniem. Jest to rzeczywiście plac budowy, choć mało sentymentalny, bo konstrukcji towarzyszy destrukcja, a Wejman bezceremonialnie zabiera to, co dopiero dał. Życiodajny eksperyment z matrycą graficzną, którą stosował wymiennie i której przybywało w Dyniach, w tym przypadku ujawnia już nie rozrost , ale skrajną redukcję, a determinacja artysty przypieczętowana jest dramatyczną pointą. Ostatni obraz w cyklu, który zdawał się być pogodzony z przedstawieniem został już usunięty z metalowej matrycy. Grafika obecna na wystawie, nie istniej już w pamięci matrycy.

Efemeryczność przedstawień, którą dokumentuje każda z odbitek tego poglądowego cyklu jest rewersem nieskrępowanej w swym rozwoju, żywiołowej witalności Dyni. W tytułowej sekwencji grafik Wejman dzieli się z nami nie tylko swym sukcesem, ale i zwątpieniem. Uświadamia jak kreacja obrazu bliska jest jego destrukcji. Pustka ( której oszczędziliśmy odbiorcy, bo tej grafiki nie ma na wystawie) jest jednak stanem zero zawierającym w sobie wszelkie potencjalne możliwości. Plac budowy nie zostanie więc zamknięty. Show must go on.

Jan Fejkiel, październik, 2013

 

Komentarze

  • Jerzy Olszewski, Pompano Beach, Fl.
    08.01.2014

    Jestem za Sezonowa Miloscia. Dobry jest Wiceadmiral, ale bardziej lubie "Obronce /Adwokata/" z 1970r.Pan Fejkiel pisze,ze Dynie sa
    "Skonczone w swojej doskonalosci ". Niekoniecznie - pestki Dyni - choc niewidoczne w artystycznej ekspresji maja niezwykle wlasciwosci
    antyrakowe i sa swietnym lekiem na dolegliwosci prostaty. Te wlasciwosci Dyni czynia dzielo Wejmana / takze w wymiarze poza artystycznym/
    nieskonczone w swojej doskonalosci.
    Serdecznie pozdrawiam, Jurek.


  • Dodaj link do:
  • facebook.com